października 16, 2019

Koniec z rozszerzonymi porami skóry - domowe sposoby

Koniec z rozszerzonymi porami skóry - domowe sposoby



Witajcie,


Zgodnie z ankietą przeprowadzoną na instastory przychodzę do Was z postem na temat rozszerzonych porów skóry. Rozszerzone pory powstają na skutek zalegania w nich nadmiaru łoju. Gdy skóra wykazuje tendencję do przetłuszczania się - mówimy o cerze mieszanej i tłustej - ujścia gruczołów łojowych są blokowane przez sebum, złuszczony naskórek, makijaż i zanieczyszczenia. Zalegająca wydzielina rozpycha kanaliki gruczołów łojowych, czego konsekwencją są poszerzone pory, które sprawiają, że cera wygląda na zmęczoną i poszarzałą. Tak, to te nieestetyczne dziurki na twarzy... Ja na dzień dzisiejszy nie mam już z tym problemu, ale miałam rozszerzone pory (co prawda nie dużo) w okresie dojrzewania. Jak się pozbyłam problemu? Nie korzystałam z zabiegów w gabinetach kosmetycznych - jak to ja, zawsze najpierw walczę z problemami domowymi sosobami. UWAGA. Ja nie miałam porów dużo, wzięłam się za nie w stadium początkowym - jeśli macie ich bardzo dużo, to niestety nie dam Wam gwarancji, że problem zniknie całkowicie - ale na pewno uda się go załagodzić.



#1. BIAŁY RYŻ - TONIK, SERUM

Tak, o tym sposobie przeczytałam kiedyś w piśmie urodowym - woda z gotowanego ryżu świetnie działa na oczyszczenie porów skóry i zamknięcie tych rozszerzonych. Oczywiście jak to ja, przeważnie sobie z rozpędu ryż do obiadu posoliłam i ostatecznie bardzo rzadko udawało mi się zastosować do tej metody, ale potwierdzam - robiłam sobie okłady z tego toniku (ma bardzo przyjemną konsystencję - jest gęsty), zostawiłam na ok 20-30 minut i zmywałam. Skóra była ładnie ściągnięta, nawilżona i gładka. Jeśli chcecie zrobić taki tonik, to wystarczy nie solić wody z ryżem i przelać po ugotowaniu wodę do pustej plastikowej butelki. Taki tonik oczywiście trzymamy w lodówce nie dłużej ok. 5 dni.

Pewnego dnia buszowałam po aliexpress i znalazłam ryżowe serum >>KLIK<< - stwierdziłam, że taki gotowiec przyda mi się jako alternatywa domowego toniku i zamówiłam. Zrobiłam próbę uczuleniową, wszystko było ok i zaczęłam działać. W połączeniu ze sposobem #2  i #3 udało mi się ostatecznie domknąć pory na policzkach.


#2 PEELING I MASECZKI Z WĘGLA AKTYWNEGO

Węgiel ma silne właściwości oczyszczające, bakteriobójcze i ściągające. Najlepiej sprawdzi się na tłustej cerze, trądzikowej i/lub silnie zanieczyszczonej, bo matowi skórę, wysusza i łagodzi stany zapalne oraz "wyciąga" wiele zanieczyszczeń z porów, np. tzw. zaskórników, czyli wągrów - i o to nam najbrdziej chodzxi.
Dzięki bakteriobójczym właściwościom sprawia, że wszelkie stany zapalne goją się o wiele szybciej. Może też pomóc na przebarwienia, które są pozostałościami po krostkach i wypryskach, bo węgiel ma działanie rozjaśniające.Węgla mam pełno w domu jako środek do wybielania zębów i jak najbardziej się nadaje, możecie oczywiście kupić tabletki w aptece i zgnieść - osobiście bardziej polecam Wam kapsułki, jest o wiele wygodniej i mniej roboty:) Jak go stosuję? Jako peeling po prostu złuszczam delikatnie naskórek, a jako maseczka robię na dwa sposoby:

1.
*łyżka miodu
*łyżeczka węgla aktywnego

mieszam i nakładam na twarz. Zmywam po ok. 15 minutach

2.
*łyżka żelatyny
*2 łyżki wody
*łyżka węgla aktywnego

ta maseczka to moja ulubiona, tzw. peel-off - zastyga i trzeba ją zerwać - uważajcie na brwi, bo może wydepilować:)
żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie, gdy przestygnie dodajemy węgiel, mieszamy. Nakładamy na twarz i ściągamy po ok. 15-20 minutach.



#3. TONIK NA NOC - OCET JABŁKOWY

Jeśli jesteście ze mną dłużej powiecie "znowu ten ocet":) o jego dobroczynnych właściwościach pisałam już tutaj: KLIK. Na rozszerzone pory wówczas stosowałam ocet w proporcji dwie łyżki stołowe na szklankę wody (teraz jest to łyżka octu na szklankę wody). Ocet jabłkowy oprócz zmniejszenia porów reguluje pracę gruczołów łojowych i dzięki temu zmniejsza przetłuszczanie się skóry twarzy. Tak samo działa na włosy, ale o tym już Wam wspominałam w tamtym poście. Dowiedziałam się o tym sposobie oglądając filmik o zabiegach na rozszerzone pory - wtedy doktor dermatolog wspomniała o tym domowym sposobie, więc to nie tylko mój wymysł :)



4# WŁAŚCIWY DEMAKIJAŻ
No właśnie, czy robimy to dobrze? Ten sposób, a właściwie konieczność wpisałam jako punkt 3, a jest on najważniejszy. Dawniej przejeżdżałam po twarzy wacikiem kosmetycznym nasączonym kilkoma kroplami toniku i - moim zdaniem - usunęłam cały makijaż, bo już nie widziałam na cerze śladów podkładu. Ile razy dziwiłam się rano, gdy patrząc w lustro miałam błyszczącą się twarz i po ściągnięciu z twarzy tłustego filmu na waciku ukazywał się nie do końca usunięty poprzedniego wieczoru podkład. Nie pozostało to oczywiście bez "echa" - skóra odwdzięczała się wzmożonym przetłuszczaniem, wypryskami i rozszerzonymi porami. Mogę powiedzieć, że dopiero od niedawna robię to dobrze -  oczyszczam skórę całkowicie do czystego wacika, a nie do wizualnie czystej skóry. O dokładnym demakijażu krok po kroku zrobię osobny post, postaram się żeby był w niedługim czasie - będziecie wówczas miały kontynuację tego tematu.



To tyle z moich sposobów zminimalizowania i/lub pozbycia się rozszerzonych porów. A jak Wy sobie radzicie z tym problemem? A może nie możecie sobie poradzić - czy słyszałyście o moich sposobach? 💓


września 23, 2019

Jak zatrzymać opaleniznę na dłużej - przegląd drogeryjnych samoopalaczy

Jak zatrzymać opaleniznę na dłużej - przegląd drogeryjnych samoopalaczy



Witajcie,

Lato minęło błyskawicznie, ja w tym roku urlop spędziłam na miejscu, więc i okazji do opalania nie miałam za dużo. Opalam się tylko "okazyjnie" nie lubię leżeć plackiem na słońcu - pamiętajcie, żeby używać filtrów UV i nawilżać skórę nie tylko kosmetykami, ale także od środka - pijąc dużą ilość wody. W tym roku chodzę blada tęskniąc za poprzednim rokiem i pobytem w chorwackim Trogirze...  Mam jednak na to sposób - mianowicie do uzyskania oraz utrzymania opalenizny stosuję samoopalacze. Dziś przedstawię Wam moje hity (ale i ostrzegę Was przed kitem)...




Skusiłam się ze względu na nietypową formułę produktu, ciekawa byłam jak zadziała w postaci sprayu. Płyn pachnie samoopalaczem, przy pierwszym użyciu zrobiłam sobie mega smugi, ponieważ psikałam bezpośrednio na ciało i rozsmarowywałam byle jak (tak, moja wina:) ), niestety - w miejscu psiknięcia było więcej produktu i po ostatecznym "scaleniu się" produktu ze skórą była cała w plamy. Uważajcie też na zacieki, ja też sobie je zafundowałam wokół kostek :P Znalazłam jednak na mgiełkę sposób i teraz działa świetnie - mianowicie psikam trochę produktu do ręki i dopiero wtedy wcieram w ciało, trzeba to robić dokładnie miejsce w miejsce. Zapewnia mi to jednolity ładny kolor (bardzo ładnie barwi na brąz, nie tworzy brzydkiej pomarańczy). Minusem jest to, że musicie bardzo, ale to bardzo dokładnie umyć ręce - w przeciwnym wypadku będziecie mieć dłonie z plamami widocznymi wewnątrz dłoni i pomiędzy palcami :)


#2.  Bielenda, Magic Bronze - nawilżający krem brązujący do ciała

Mój ulubieniec, którym nie da się zrobić sobie krzywdy, ponieważ w ogóle nie tworzy na ciele nieestetycznych plam czy smug. Ma nawilżającą formułę, z charakterystycznym jak przystało na samoopalacz, ale delikatnym zapachem. Wystarczy go wsmarować w ciało jak balsam i odczekać. Skóra stopniowo z godziny na godzinę będzie się stawała ciemniejsza - ja ostatnio wysmarowałam się balsamem przed wyjściem z domu a po godzinie mąż stwierdził, że mnie "tak ładnie opaliło a słonko słabo świeciło" - zatem potwierdzam, działa :) Ja mam bardzo jasną skórę, ale sięgam po wersję do śniadej karnacji i nie jest jakoś ekstremalnie ciemny. Podejrzewam, że wersja jaśniejsza da mało widoczny efekt, jeśli używałyście tamtej wersji to dajcie znać jak jest, niestety nie mam takiego doświadczenia.


#3. Kolastyna, brązujący balsam do ciała

W linku macie nowszą wersję opakowania, jest lepsze, bo w miękkiej tubce. Balsam działa podobnie jak poprzednik, ale trochę mocniej barwi. Łatwo zrobić mi nim sobie krzywdę, muszę kupić specjalną rękawicę do samoopalacza i wtedy będzie idealnie. Pachnie bardzo ładnie. Mam wrażenie, że lepiej nawilża od kolegi z Bielendy. Mam wersję dla ciemnej karnacji, wcześniej zużyłam jedną tubkę dla karnacji jasnej ale nie podobał mi się odcień jaki dawała jaśniejsza wersja.


#4. Isana, Sun Sensation Body Lotion

Wrzuciłam go do koszyka, bo była wyprzedaż i kosztował grosze. Z początku współpraca szła dobrze, ale pewnego dnia... zafarbował mnie na żółto :D strasznie to wyglądało. Balsam ma ładny, całkiem inny jak na samoopalacz zapach i żółty kolor. Z początku ciało barwił ładnie na jasny brąz, a pewnego dnia ta żółć przeszła na mnie, co całkowicie go dyskwalifikuje z dalszego stosowania. Mam go jeszcze pół opakowania i miałam zamiar  wyrzucić (nie lubię marnować niczego, ładnie nawilża więc smaruję nim stopy i od razu zakładam grube skarpety). Nie kupię go ponownie.



Używacie samoopalaczy? Czy wolicie słońce/korzystanie z solarium?

września 11, 2019

Pielęgnacja twarzy cz. 2. Hydrolaty - moje odkrycie tego lata

Pielęgnacja twarzy cz. 2. Hydrolaty - moje odkrycie tego lata



Cześć kochane,


Czas na kolejny post z serii pielęgnacyjnej, poprzednio pokazałam Wam moje >>> toniki DIY <<< , które możecie same zrobić w domu z produktów łatwo dostępnych i tanich. Dziś czas na podzielenie się moim odkryciem tego lata. Produkty te świetnie zdały egzamin w pomocy skórze narażonej na promienie słońca, utrzymując nawilżenie skóry bez ściągnięcia - mowa o hydrolatach. Co kryje się za tą tajemniczą nazwą? Już wyjaśniam:


1.
CZYM JEST HYDROLAT?

Hydrolat to woda powstała podczas procesów destylacji materiału roślinnego.  Ja mam od około roku fioła na punkcie olejków eterycznych i tak odkryłam hydrolaty (o moich ulubionych olejkach pisałam >>> TUTAJ <<<). Produktem ubocznym wytworzenia olejku eterycznego jest właśnie hydrolat.



2. 
JAK STOSOWAĆ HYDROLAT?

Wystarczy spryskać nim twarz i przetrzeć ją płatkiem kosmetycznym - w ten sposób usuwa się resztki makijażu i potu, z którymi nie poradził sobie płyn micelarny. Rano przed zrobieniem makijażu spryskuję nim twarz i pozwalam, żeby sam się wchłonął. W ciągu dnia z kolei spryskuję makijaż w celu odświeżenia - bardzo podoba mi się ten efekt świeżej cery. Hydrolat posiada PH zbliżone do naturalnego odczynu skóry, więc można śmiało stosować go w okolicach oczu i w przypadku skóry wrażliwej. Korzystam z nich także przy okazji robienia sobie maseczek z glinki - używam ich w proporcji 1:1.


3. 
KTÓRE HYDROLATY STOSUJĘ? 

Moim pierwszym zakupem była wersja >>> lawendowa <<<. Jest odpowiednia dla skóry tłustej, trądzikowej i dojrzałej oraz podrażnionej, da jej łagodzące i gojące właściwości. Dodatkowo hydrolat lawendowy będzie działał antyoksydacyjnie. Zauważyłam zmniejszone przetłuszczanie się skóry i w ogóle nie wyskakuja mi na czole niespodzianki, nawet te "okołookresowe", zatem naprawdę polecam.

Ostatnio w openboxie na Instagramie pokazałam Wam paczkę z olejkami eterycznymi i hydrolatem >>>oczarowym <<<. Ta wersja sprawdzi się w przypadku skóry wrażliwej, naczynkowej i podrażnionej np. depilacją, dzięki ściągającym i antybakteryjnym właściwościom. Czyli coś w 100% dla mnie. Muszę przyznać, że bardzo dobrze radzi sobie z łagodzeniem podrażnień, nawet mąż sięga sobie po niego po goleniu - likwiduje zaczerwienienia i skóra szybciej się regeneruje.


HYDROLATY (Z DOPASOWANIEM DO RODZAJU CERY):

Hydrolaty do cery suchej:
czystek
gorzka pomarańcza
lawenda
szałwiowy
różany

Hydolaty do cery tłustej:
rumiankowy
czystek
bławatkowy
lawendowy
z liści czarnej porzeczki

Hydrolaty do cery mieszanej:
szałwiowy
miętowy
gorzka pomarańcza
lawendowy
rumiankowy

Hydrolaty do cery normalnej:
różany
lawendowy
gorzka pomarańcza



Znacie hydrolaty?  Których używacie i jakie widzicie efekty stosowania?💗

września 03, 2019

Wcierka must-use: stop wypadaniu włosów, dodatkowo +2 cm wzrostu na miesiąc

Wcierka must-use: stop wypadaniu włosów, dodatkowo +2 cm wzrostu na miesiąc



Witajcie po dłuższej przerwie,

Jak informowałam Was na Instagramie przebywałam na tygodniowym urlopie, stąd też miałyście chwilowy przestój:) zgodnie z obietnicą pojawia się wreszcie długo wyczekiwany post na temat mojej wcierki, którą od 4 lat stosuję w krytycznym momencie dla moich włosów - jest to mianowicie okres jesienny, który nieuchronnie się zbliża. W związku z tym, że po moich doświadczeniach wolę zapobiegać niż leczyć, kurację zaczęłam wczoraj i będę ją stosować przez ok. 6 tygodni - potem na dwa tygodnie wrócę do olejku >>> SESA <<<, który będzie wcierany w skalp i znowu na 6 tygodni włączę wcierkę. A co to za wcierka? Już podaję niezbędne składniki:


Składniki na atomizer 250 ml:

  • 1/3 octu winnego
  • 10 kropli olejku rozmarynowego
  • 10 kropli olejku z drzewa herbacianego
  • 10 kropli olejku z mięty pieprzowej
  • do dopełnienia, czyli 2/3 - woda

Szczegółowo o właściwościach olejków eterycznych pisałam Wam w poprzednio >>> TUTAJ <<<, natomiast o olejku herbacianym było już dosyć dawno w poście >>>  Hit na włosy, który odkryłam przez... przeziębienie <<<.

Dlaczego takie połączenie? 
  
Dlaczego ocet jabłkowy? Tutaj znowu muszę Was odesłać do lektury >>> ocet jabłkowy w pielęgnacji, czyli kosmetyk na każdą kieszeń <<<. Tam co prawda pisałam Wam o nim jako antidotum na łupież natomiast trzeba pamiętać, że ocet to również naturalny sposób na walkę z bakteriami i szkodliwymi grzybami które mogły by zainfekować skórę głowy. Niestety niektóre z szamponów dostępnych w sklepach mają odczyn zasadowy czyli powyżej 7. Po umyciu włosów takim szamponem naturalny poziom kwasowości zostaje zaburzony co może powodować szereg problemów ze zdrowiem skóry głowy. A problemy skóry głowy = wypadanie włosów. 
Dlaczego olejki eteryczne? I dlaczego akurat te? Na to pytanie pełną odpowiedź znajdziecie w poprzednim poście :)  W skrócie: olejek rozmarynowy wzmacnia cebulki włosów, olejek herbaciany działa antybakteryjnie zaś olejek z mięty pieprzowej odświeża, zawiera mnóstwo witaminy A, a dodatkowo potas, wapń i magnez. Dzięki temu włosy są wzmocnione, a ich nadmierne wypadanie zostaje spowolnione. Dodatkowo odżywcze składniki pielęgnują skórę głowy i niwelują łupież. Mięta pomoże uregulować nadmierne wydzielanie sebum.
Dlaczego woda? Odpowiedź jest prosta - zarówno olejki jak i ocet skoncentrowane są substacjami silnie drażniącymi i jak już wielokrotnie wspominałam TRZEBA je rozcieńczyć. Taką rolę w wcierce pełni woda.



Taki skład pomoże Wam w zahamowaniu wypadania włosów i przyspieszy wzrost włosów - u mnie to zwykle ok 2,5cm na miesiąc. Stosuję ją zawsze w krytycznych stanach włosów i zawsze mi pomaga. Jeśli macie bardzo wrażliwy skalp możecie zmniejszyć ilość octu do 1/4, natomiast nie sądzę, żeby tak miało się stać - ja mam bardzo wrażliwą skórę a takie proporcje nie wyrządziły mi szkody ;)



A jakie Wy macie sposoby na jesienne wypadanie włosów? Macie ten problem tylko na jesień czy dwa razy do roku - również w okresie wiosennym?

sierpnia 26, 2019

Olejki eteryczne - sposób na odprężenie, zdrowie i urodę oraz... ekonomiczny płyn do płukania

Olejki eteryczne - sposób na odprężenie, zdrowie i urodę oraz... ekonomiczny płyn do płukania



Witajcie,

Wczoraj na Instagramie robiłam open box z firmy Medpak. W paczce znajdowały się olejki eteryczne: >>>rozmarynowy, goździkowy, lawendowy, z drzewa herbacianego oraz z mięty pieprzowej<<< (były tam też hydrolaty, ale na ten temat będzie osobny post) :)
Od około roku stosuję olejki eteryczne jako zapachy w domu, jako odświeżacze do ubrań w szafach, jako środki odkażające czy też jako płyn do płukania tkanin. Przejdźcie zatem do dalszej części wpisu, już wyjaśniam co i jak:


1.
Właściwości olejków eterycznych
Olejki eteryczne są od tysięcy lat stosowane jako specyfiki medycyny naturalnej, kosmetyki i dermatologii. Stosuje się je szeroko w aromaterapii, jednak nie są traktowane jak typowe leki przez lekarzy i farmaceutów. Wiąże się to z faktem, że są niezwykle skomplikowanymi mieszaninami do kilkuset różnorodnych związków chemicznych o nie zawsze całkowicie znanej i często zmiennej zawartości. Olejki mogą mieć właściwości:

  • drażniące - drażnią czuciowe i bólowe zakończenia nerwów, rozszerzają naczynia krwionośne, wywołując przekrwienia i stany zapalne, co przyspiesza wytwarzanie przeciwciał przez ustrój ( rozmarynowy, eukaliptusowy, gorczyczny, kamfora)
  • przeciwbakteryjne – wstrzymują rozwój drobnoustrojów lub zabijają je (tymiankowy, miętowy, anyżkowy, majerankowy) 
  • wykrztuśne – pobudzają wydzielanie śluzu i dezynfekują drogi oddechowe (sosnowy, eukaliptusowy, szałwiowy, miętowy, czosnkowy) 
  • moczopędne – pobudzają wydzielanie moczu i działają dezynfekująco na drogi moczowe (jałowcowy, pietruszkowy) 
  • żółciopędne – pobudzają tworzenie i wydzielanie się żółci oraz przeciwdziałają skurczom woreczka żółciowego (miętowy, tymiankowy) 
  • żołądkowe – pobudzają wydzielanie soku żołądkowego i ułatwiają trawienie (olejki z roślin z rodziny baldaszkowatych) 
  • uspokajające i znieczulające – porażają ośrodki kory mózgowej i rdzenia przedłużonego (walerianowy, melisy, goździkowy, tatarakowy) 
  • dezynfekcyjne - hamują rozwój bakterii chorobotwórczych, działają odkażająco


Tyle z teorii, przejdźmy zatem do praktyki.


2.
Zastosowanie olejków eterycznych w domu

Najczęściej używam olejku >>>lawendowego<<< - lubię go za zapach, dlatego też stosuję go jako odświeżacz w szafach i do nawilżacza powietrza. W okresie Bożonarodzeniowym króluje u nas zapach olejku >>>goździkowego lub goździka z pomarańczą<<<. Jeśli chodzi o płyn do płukania to tutaj jest troje ulubieńców: lawendowy, z drzewa herbacianego i miętowy. Dają najładniejsze zapachy i uczucie świeżości.
JAK ZROBIĆ PŁYN DO PŁUKANIA?
Do butelki po zużytym płynie wsypuję 20 łyżeczek kwasku cytrynowego, do tego dodaję 40 kropel ulubionego olejku eterycznego i wlewam 2l wody (podaję proporcje na dwulitrowe butelki, jeśli potrzebujecie mniej, to po prostu zredukujcie ilość). Wystarczy potrząsnąć, aby kwasek się rozpuścił i gotowe:)

Dobrze jest używać olejków w sypialni, ja do butelki z atomizerem daję do 10 kropli olejku, dolewam wody i spryskuję pościel - dzięki temu świetnie ją odświeży i lepiej się wtedy śpi (dzięki odprężającym właściwościom olejków).



3.
Zastosowanie olejków eterycznych w kosmetyce
 
Olejki eteryczne mają doskonałą zdolność przenikania poprzez skórę. Najpopularniejszym zastosowaniem jest używanie olejków jako składniki kremów, balsamów, szamponów i wielu innych preparatów pielęgnujących. Innym bardzo przyjemnym rodzajem wykorzystania olejków w pielęgnacji są kąpiele - zapach niesiony parą wodną dodaje mu intensywności, a w związku z tym znacznie silniej odczuwalne staną się zamierzone efekty użytego olejku – możemy dodać sobie w ten sposób energii – lub rozluźnić się. Aromaty takiej kąpieli pozostają z nami na dłużej ze względu na ich właściwości powodujące, że nie rozpuszczają się w wodzie. Tym sposobem, na wilgotnym ciele, utrzymuje się ich pachnący film. Po kąpieli dla zintensyfikowania efektów poleca się masaż aromaterapeutyczny. Masaże przy użyciu olejków eterycznych rozluźniają mięśnie, oraz poprawiają krążenie krwi. Masaż pomaga się zrelaksować, zmniejsza stres i poprawia nastrój.
W przypadku jakiegokolwiek kontaktu olejków ze skórą, należy pamiętać o wcześniejszym rozprowadzeniu go w tzw. olejku bazowym – ja używam najczęściej olejku jojoba lub migdałowego. Należy zachować szczególne środki ostrożności w przypadku skóry wrażliwej oraz nie stosować olejków eterycznych w przypadku jakichkolwiek podrażnień. Olejki są wprawdzie substancjami naturalnymi, o wspaniałych pielęgnacyjnych właściwościach – ale są silnie skoncentrowane i nierozcieńczone mogą spowodować reakcję alergiczną. O tym, że należy je rozcieńczać wspominałam Wam tutaj: >>> Olejek herbaciany - hit na włosy, który odkryłam przez przeziębienie <<<. Jeśli już jesteśmy przy pielęgnacji włosów,  to lubię dodać do porcji szamponu kilka kropel olejku rozmarynowego, herbacianego lub miętowego (miętowy jest świetny w lecie, świetnie odświeża i przyjemnie chłodzi skórę). Taki dodatek połączony z delikatnym masażem skóry głowy pobudza krążenie i świetnie stymuluje wzrost włosów.

Do najczęściej spotykanych w pielęgnacji olejków, należą:

    • Olejek lawendowy - posiada dość szerokie zastosowanie, jednak najbardziej kojarzonym jest z właściwościami kojącymi, łagodzącymi i uspokajającymi. Wspaniale sprawdza się jako dodatek do relaksacyjnych, odprężających kąpieli, zwłaszcza w sytuacji silnych napięć, stresu i bezsenności. Posiada zastosowanie w zabiegach pielęgnacyjnych stóp. Stosuje się go w stanach zapalnych, zaczerwienieniach i łuszczeniu skóry. Eliminuje łupież i poprawia kondycje łamliwych włosów. Łagodzi zmiany trądzikowe. Jest odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry.
    • Olejek rozmarynowy - posiada zastosowanie przede wszystkim w pielęgnacji skóry dotkniętej trądzikiem, ze względu na silne właściwości antyseptyczne. Znakomicie pobudza krążenie oraz działa orzeźwiająco, dzięki czemu jest dość częstym składnikiem kosmetyków przeznaczonych do kąpieli. Olejek ten skutecznie likwiduje stany tzw. ciężkich nóg.
    • Olejek z drzewa sandałowego – ze względu na właściwości antybakteryjne i antyseptyczne bywa składnikiem balsamów do ciała, które delikatnie natłuszczają i koją podrażnienia.
    • Olejek z mandarynki - poprawia nastrój i odświeża. Aromaty cytrusowe dodane do toników lub kremów do twarzy rozjaśniają skórę, normalizują wydzielanie sebum i lekko ściągają pory.
    • Olejek z mięty – jest częstym składnikiem kosmetyków przeznaczonych do stóp oraz chłodzących preparatów do pielęgnacji ciała. Orzeźwia i łagodzi podrażnienia. Olejek miętowy dodany do płynów do kąpieli pomaga odprężyć się po męczącym i nerwowym dniu oraz zmniejszyć napięcie mięśni. Stosuje się go także jako środek wzmacniający włosy.


      O olejkach można by było jeszcze wiele napisać, jeśli miałybyście jakieś pytania lub wątpliwości, to śmiało dajcie znać tutaj, na mailu lub instagramie :)























































































































































































































































































      sierpnia 21, 2019

      Przegląd podkładowych ulubieńców: Maybelline Affinitone, Maybelline FitMe, Loreal True Match, Manhattan Powder Mat, Bell UltiMat

      Przegląd podkładowych ulubieńców: Maybelline Affinitone, Maybelline FitMe, Loreal True Match, Manhattan Powder Mat, Bell UltiMat



      Dziś przedstawię Wam moje sprawdzone podkłady, które są dla mnie idealne w okresie letnim. Są to podkłady, które znajdziecie w drogeriach stacjonarnych jak i w drogeriach internetowych, więc nie ma problemu z ich dostępnością.

      CZEGO OCZEKUJĘ OD PODKŁADU W OKRESIE LETNIM?

      Podkład dla mnie ma być dobrze kryjący, matujący i trwały, a przy tym lekki dla skóry. Wiem, że brzmi to jak oksymoron, ale tak - udało mi się wytypować moich ulubieńców i już przechodzimy do recenzji:)

      1. Bell UltiMatt 001 Fresh Ivory

      Zacznę od zupełnej nowości w mojej kosmetyczce, całkiem niedawno pojawiła się szczegółowa recenzja >>>TUTAJ<<<. Lubię ten podkład przede wszystkim za świetne krycie i bardzo łatwą aplikację. Nie daje efektu "płaskiego" matu, dzięki czemu skóra wygląda świeżo. Ostatnio zauważyłam, że lubi oksydować o jakieś pół tonu - jeden ton, więc przy wyborze koloru weźcie to pod uwagę. Tutaj nie ma się co więcej rozpisywać, po więcej informacji odsyłam do wcześniejszego posta >>>KLIK<<<.
      Cena:12,50 zł, kupiony w Biedronce
      W Internecie nigdzie go nie spotkałam.


      2. Eveline Liquid Control HD 010 Light Beige

      Podkład kupiłam po obejrzeniu kilku vlogów na YouTubie. Jest tam bardzo polecany, zatem postanowiłam go wypróbować. Zacznę może od koloru - posiadam odcień 010 i jest dla mnie idealny. Nie ma żadnych różowych tonów (czego w podkładach nie cierpię) ani nie jest rażąco żółty - jest raczej neutralny . Jeśli chodzi o konsystencję, to musicie uważać - jest bardzo bardzo rzadki, dotychczas najrzadszym podkładem jaki miałam był Maybelline Affinitone, o którym zresztą też zaraz napiszę, ale ten jest jeszcze bardziej wodnisty - myślę, że zdecydowanie lepszym rozwiązaniem zamiast pipety byłaby pompka lub tubka. Jak już jesteśmy przy opakowaniu to jak widzicie szklane opakowanie z pipetą prezentuje się bardzo elegancko. Podkład bardzo ładnie wygląda przez cały dzień, trochę wyświeca się mi na czole po ok. 7 godzinach, ale bibułki matujące ratują cały makijaż. Nie podkreśla suchych skórek ani nie wchodzi w zmarszczki mimiczne.
      Cena: 23,99zł - kupiony >>>TUTAJ<<<
      W Rossmannie widziałam go niedawno za 37,99zł


      3. Maybelline FitMe 105

      Jest ze mną już bardzo bardzo długo, raz go uwielbiam, a raz nienawidzę - mam wrażenie, że skóra się do niego przyzwyczaja i po pewnym czasie już go "nie toleruje" - bardzo go widać na twarzy, odznacza się, itp. (pisałam już wcześniej >>>TUTAJ<<<). Niedługie przerwy pozwalają na nowo cieszyć się jego matowym wykończeniem, jedna warstwa pozwala na świetne krycie. Ponadto ładnie zastyga i nie brudzi ubrań. Nie zapycha, mam wrażenie, że nawilża skórę. Stosowałam go zarówno na tłusty krem, lekki krem, wygładzającą bazę - na każdym wygląda świetnie. Idealny dla takich osób jak ja, które nie używają non stop tego samego - można sobie dzięki temu od niego odetchnąć a potem znowu powrócić i będzie dobrze służył.
      Cena:12zł - kupiony >>>TUTAJ<<<
      Stacjonarnie w Rossmannie po ok. 17,00zł -19,00 zł


      4. Maybelline Affinitone 03 Light Sandbeige

      Maybelline był moim pierwszym podkładem, mam do niego sentyment. Zawsze jest w mojej kosmetyczce i chociaż uwielbiam testowanie nowych kosmetyków, to i tak wracam do niego jak zbity pies - nigdy się nie zawiodłam z kryciem, wykończeniem i trwałością. Jego jedyny minus - najjaśniejszy kolor jest dla mnie odrobinę za ciemny, dlatego też zimą z niego całkowicie rezygnuję (na rzecz "cięższego" podkładu - Affinitone ma lekką, lejącą konsystencję). W lecie to moja druga skóra, odcień jest idealny.
      Cena: 12,49 zł, kupiony >>>TUTAJ<<<
      Stacjonarnie po ok. 24,00 zł-27,00 zł


      5. L'oreal True Match N1 Ivory oraz N2 Vanilla

      Tutaj jak widzicie mam dwa odcienie - N1 i N2. Oba kolory mieszam, bo 1. jest dla mnie solo za jasny, choć kolor jest najbliższy mojemu odcieniowi skóry, ale solo daje u mnie - zwłaszcza w oświetleniu - efekt niemal trupiej, płaskiej twarzy (bladolice Panie powinny być zadowolone - jest jeszcze jaśniejszy kolor 0,5 Porcelain). Mieszam go z 2., która jest solo dla mnie za ciemna, ale w duecie otrzymuję: idealnie dopasowany kolor , świetne krycie, ładny efekt rozświetlenia twarzy (zawiera złote drobinki), długie utrzymanie się na twarzy oraz nawilżoną cerę bez uczucia ściągnięcia czy przesuszenia. Bardzo ładnie wygląda do samego demakijażu. Nawet jeśli zdarzy się, że gdzieś się przetrze, to nie robi nieestetycznych dziur, dzięki czemu ubytki nie są bardzo widoczne, a makijaż wygląda naturalnie.
      Cena:23,90 zł - kupiony >>>TUTAJ<<<
      Stacjonarnie w Rossmannie widziałam go za 55,99zł... Nie wiem skąd ta dwukrotna przebitka w cenie, jeśli widziałyście go gdzieś taniej to możecie dać znać innym czytelniczkom w komentarzach



      6. Manhattan Powder Mat 80 Sand

      Jeśli szukacie matu totalnego, to ten podkład Wam go zapewni na 100% :) Nie miałam bardziej kryjącego i matującego podkładu (a trochę ich przerobiłam:)). Jest przy tym niesamowicie wydajny - niewielka ilość wystarczy, aby wszystko ładnie zakryć. Niestety, może zapychać, bo ma bardzo gęstą konsystencję. Dlaczego zatem znalazł się w moim zestawieniu? Ponieważ jest idealny na tzw. "wielkie wyjścia", gdzie potrzebujemy efektu nieskazitelnej cery oraz długotrwałego krycia i zmatowienia. Najwięcej tego typu imprez mamy właśnie w wakacje, dlatego tez postanowiłam Wam go przedstawić. Jeśli macie problemy skórne i tym samym na co dzień potrzebujecie mocnego krycia, to najlepiej stosować go punktowo lub mieszać z lżejszym podkładem/kremem.
      Cena: 20,90 zł  - kupiony >>>TUTAJ<<<
      Stacjonarnie widziałam go w Rossmannie, ale nie pamiętam ceny - chyba był po ok. 35zł (nie zwracałam szczególnej uwagi, bo zawsze kupuję przez Internet). Usunęli szafę Manhattanu i nigdzie go już nie spotykam.

      SWATCHE:



      Znacie podkłady z mojego zestawienia? Które z nich należą do Waszych ulubieńców?

      sierpnia 20, 2019

      Olejek Sesa a wpływ na długość włosów

      Olejek Sesa a wpływ na długość włosów



      Witajcie,

      Ostatnio zrobiłam małą ankietę na moim Instagramie i zgodnie zdecydowaliście, abym napisała post na temat moich sposobów na szybszy wzrost włosów. Aktualnie mam włosy do połowy pleców, walczę o ponowną długość do pasa. Zapewne na własnej głowie przekonaliście się nie raz, że jest to proces żmudny i długotrwały. Jakimi sposobami chcę to osiągnąć w szybszym czasie? Przeczytajcie o wcierkach na szybszy porost w zakładce >>>"WŁOSOSMANIA"<<< (jeszcze w tym tygodniu dodam kolejną, która pozwalała osiągnąć wynik +2 cm w ciągu miesiąca) a dziś przedstawiam mojego ulubionego przyspieszacza do porostu włosów oraz wytwórcy mnóstwa baby hair - jest to ajurwedyjski Olejek Sesa.


      OD PRODUCENTA:

      Sprawia, że włosy zyskują zdrowy wygląd, są gęstsze i lśnią, od cebulek aż po same końce. Zawiera filtr UV

      Formuła olejku bazuje na 18-tu ziołach, 5-ciu olejkach oraz mleku. 

      Kosmetyk doskonale nawilża włosy i stymuluje ich wzrost, zapobiegając jednocześnie ich wypadaniu.

      Systematyczne stosowanie olejku sprawia, że włosy zyskują zdrowy wygląd, są gęstsze i lśnią, od cebulek, aż po same końce.

      Preparat wspomaga walkę z łupieżem i zapewnia pełną ochronę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, między innymi promieniowaniem UVWitamina C, E oraz antyoksydanty zawarte w składzie olejku wpływają na opóźnianie procesu starzenia się włosów. Olejek może być używany w czasie ciąży.

      Sposób użycia:
      Ogrzany olejek wmasuj w umyte i osuszone wcześniej włosy (końcówki) i skórę głowy. Dla zapewnienia optymalnego efektu, kontynuuj zabieg przez 20 minut. Olejek aplikuj do momentu, aż skóra przestanie go wchłaniać. Pozostaw kosmetyk na głowie na całą noc, po czym rano umyj włosy jak zwykle. Używaj 2 - 3 razy w tygodniu, a w przypadku bardzo suchych włosów, łupieżu lub podrażnionej i swędzącej skóry głowy stosuj olejek codziennie.
      Innym wariantem pielęgnacji jest zastosowanie olejku na 2 godziny przed myciem.

      Skład szczegółowy:
       

      Bhrungraj (Eclipta alba) 3%
      Trifala 3%
      Brahmi (Saraswathi) (Centella asiatica) 1%
      Chameli Pan(Chetika) (Jasminum officinale) 1%
      Chanothi (Krishnala) (Abrus precatorius) 0.5%
      Dhaturo(Mahamohi) (Datura metel) 2%
      Elaychi (Sukshma) (Elettaria cardamomum) 0.5%
      Gali pan (kalkeshi) (Indigofera tinctoria) 1%
      Indravama (Gavakshi) (Citrullus colocynthis) 1%
      Jatamansi (Tapasvini) (Nardostachys jatamansi) 0.5%
      Karanj Beej (Chirbilvak) (pongamia glabra) 0.5%
      Neem Beej (paribhadra) (Azadirachta Indica) 0.5%
      Mahendi Pan (Henna) (Lawsonia alba) 0.5%
      Mandur (Sinhan) (Ferri peroxi dumrubrum) 4%
      Rasvanthi (Rasgarbh) (Berberis aristala) 0.5%
      Akkal kara (Anacyclus pyrethrum) 0.5%
      Vaj (Jatila) (Aconus Calamus) 0.5%
      Yashti Madhu (Mulethi) (Glycyrrhiza glabra) 0.5 %
      Milk (Dugdha) 10%
      Wheat Germ Oil (Triticum aestivum) 1%
      Lemon Oil (Citrus medica) 1%
      Nilibhrungandi Oil 8%
      Til Oil (Sesamum indicum) 25% (olejek sezamowy)
      Sugandhit Dravya 2%
      Coconut Oil (olejek kokosowy)
      Quinazarine Green SS (colour)



      MOJA OPINIA:

      O olejowaniu włosów był niedawno post na blogu, jeśli jeszcze go nie widzieliście można zerknąć >>>TUTAJ<<< - przeczytacie tam ile olejku trzeba aplikować i w jaki sposób to robię. Bardzo rzadko aplikuję oleje na włosy, nigdy nie aplikujcie takiego, który ma dużo parafiny! Z tym olejkiem jest jednak inaczej - dokładnie rozprowadzam go po skórze głowy i na długości, a następnie specjalnymi grabkami do masażu z kuleczkami masuję skórę głowy przynajmniej przez 5 minut - w ten sposób pobudzam krążenie krwi, dzięki czemu skóra lepiej przyswaja i wchłania produkt, a co za tym idzie - kuracja przynosi pożądane efekty.

      Wiem,że niektórym opakowanie może przeszkadzać ze względu na dość wielki otwór buteleczki,ale ja odkręcam zakrętkę i wlewam do niej oleju tyle ile mi potrzeba dzięki czemu mogę mieć wszystko pod kontrolą.  Olej ma konsystencję stałą. Rozpuszczenie jej nie stanowi żadnego problemu, gibkość plastikowej butelki sprawia, że można go z łatwością wycisnąć lub - jeśli nie chcecie tego robić - wystarczy butelkę ogrzać chwilę w dłoniach i olej po kilku minutach popłynie. Zielony kolor oleju potwierdza naturalny skład z dużą zawartością ziół:)
      Zapach niestety nie każdemu może się podobać. Jest on dość mocny, kadzidlany. Mi od razu kojarzy się z orientem i dalekim wschodem. Jeśli czytałyście o moim największym olejowym smrodku w kolekcji, to mogę zapewnić, że przy >>>Amli<<< Sesa pachnie nie najgorzej, zapach mi nie przeszkadza a nawet go lubię.


      Stosuję ten olejek od miesiąca. Pojawiło mi się mnóstwo nowych włosków. Wyraźnie widzę,że moje włosy stały się wzmocnione. Na pewno mniej ich wypada, co w końcu udało mi się osiągnąć. Uwielbiam ten blask na włosach po spłukaniu olejku
      Nie obciąża moich włosów. Podoba mi się to,że po tym oleju mam włosy odbite od nasady, co jak wiecie przy olejach nie jest często spotykanym zjawiskiem - lubią być nawet za bardzo obciążone i przyklapnięte, ale z Sesą nie musicie się o to martwić.
      Poleciłam go znajomej na łupież i całkowicie pozbyła się tego problemu, a nie pomagały jej nawet preparaty z apteki.
      Olejek kupicie >>>TUTAJ<<<. Za 200 ml zapłacicie niecałe 55zł.


      Na koniec zostawiłam najważniejsze, czyli jak stosowanie olejku wpływa na wzrost włosów. Jeśli jesteście ze mną od pewnego czasu, to zapewne wiecie, że niedawno ścięłam włosy do połowy pleców (z długości do pasa). Obecnie walczę ponownie o tę długość i muszę przyznać, że przyrost włosów w ciągu miesiąca to niemal 2cm czyli całkiem nieźle :)



      Będę w niedługim czasie włączać do mojego cyklu #walkaodługość wcierkę, którą stosowałam kiedyś tam i prawie o niej zapomniałam, czekam tylko na paczkę z potrzebnymi do tego celu składnikami i pokażę Wam jak uzyskać przyrost nawet ponad 2 cm w miesiąc :) 



      Buziaki,

      Paulina

      sierpnia 13, 2019

      Wcierkowy zawrót głowy - woda brzozowa z Rossmanna

      Wcierkowy zawrót głowy - woda brzozowa z Rossmanna


      Cześć,

      Ostatnio mam sporo ważnych projektów na głowie a co za tym idzie - mnóstwo stresów. Tym oto sposobem straciłam prawie 2 cm o obwodzie kucyka:( W poprzednim poście opisałam moje odkrycie i antidotum na zahamowanie wypadania włosów. Zapach wcierki Vianka przypomnia mi moją ulubioną wodę brzozową z Rossmanna - jest to ISANA z pantenolem i witaminą B3. Obecnie na powstrzymanie wypadania włosów naprzemiennie stosuję Vianek i Isanę (skóra głowy się przyzwyczaja i co 4-6 tygodni robię zmiany) a oto jakie efekty przynosi mi takie połączenie:


      OD PRODUCENTA:
      Isana Woda brzozowa 500 ml. Z pantenolem i witaminą B3. Do włosów normalnych i z łupieżem. Odświeża. Nie zawiera tłuszczu.
      Działanie pielęgnacyjne. Woda brzozowa Isana zawiera wysokowartościowe ekstrakty z liści brzozy, które intensywnie pielęgnują włosy normalne i z łupieżem oraz rewitalizują skórę głowy. Prowitamina B, wzmacnia włosy i nadaje im połysk. Woda:
      • poprawia ukrwienie skóry głowy
      • zapobiega szybkiemu ponownemu przetłuszczaniu się włosów
      • wzmacnia i pielęgnuje włosy
      • nadaje włosom połysk i większą objętość
      Tolerancja przez skórę: Potwierdzona dermatologicznie





      SKŁADNIKI
      Aqua, Alcohol Denat., Propylene Glycol, Glycerin, Betula Alba Leaf Extract, Betula Alba Juice, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Benzoate, Panthenol, Niacinamide, Parfum, Potassium Sorbate, Citric Acid, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, CI 19140, CI 14720.



      Sposób użycia: Codziennie delikatnie wmasować wodę brzozową we włosy. Nie spłukiwać.
      Dalsze wskazówki di pielęgnacji. Dla uzyskania optymalnego rezultatu pielęgnacji zalecane jest jednoczesne stosowanie szamponu i odżywki do włosów marki Isana.


      MOJA OPINIA:

      Jak pisałam we wstępie - wodę brzozową ISANA odkryłam w czasach licealnych. Zanim to nastąpiło, chodziłam z siostrą do pobliskiego lasu, gdzie rosły młode brzozy i wierciłyśmy otwór w pniu, do tego mocowałyśmy rurkę i butelkę i po całej nocy miałyśmy tyle płynu, że aż się przelewało :) plusy tej metody to spacerek i 100% natury w uzyskanym soku. Minusy - długo taki płyn nie ustoi w lodówce, a sok z brzozy najlepszy jest na wiosnę, więc zasięg takiego działania na dłuższą metę jest dość ograniczony. Gdy zatem pewnego dnia podczas zakupów wypatrzyłam wodę brzozową na półce za zawrotną cenę ok. 6zł, zdecydowałam się spróbować. Obecność alkoholu może odstraszać, gdyż kojarzy się głównie z działaniem szkodliwym i wysuszającym, lecz właściwości nawilżające wody brzozowej równoważą efekty działania alkoholu i preparat nie powinien szkodzić skórze. Mój wrażliwy skalp odrzuca alkoholowe wcierki (tak było np. z Banfi, o której pisałam KLIK). Woda brzozowa na szczęście dobrze współpracuje ze skórą, działa nawilżająco. Pozytywne właściwości wody wynikają ze ze składu chemicznego, który zawiera przeciwutleniacze, minerały i witaminy.

      Jak stosuję wodę brzozową ISANA?
      Producent napisał "codziennie delikatnie wmasować wodę brzozową we włosy". Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem - wcierkę wystarczy wmasować w skalp, nie ma potrzeby forsować włosów pocieraniem ich na długości. Dla mnie woda jest bazą do wcierek sporządzanych z kompozycji olejków eterycznych - rozmarynowego, miętowego i lawendowego - na 100 ml wody dodaję po 5 kropli olejku eterycznego i wmasowuję w skórę głowy.
      Woda brzozowa u mnie ma wyraźny wpływ na porost włosów (jeśli obserwujecie mnie na instagramie - do czego zachęcam - to zauważyliście, że skróciłam włosy do połowy pleców, już tęsknię za długością do pasa, dlatego też będę teraz namiętnie stosować wcierki na szybszy porost tak, aby w szybkim czasie uzyskać porządaną długość)  wzmacnia cebulki, stymuluje pokazanie się nowych (tzw. baby hair), pomaga też w walce z łupieżem i przetłuszczaniem się włosów. Zauważalne jest też zahamowane wypadnie. Za tym działaniem stoją przede wszystkim witaminy z grupy B, które wpływają na przyspieszenie porostu włosów, poprawiają ich grubość, wspomagają ich odbudowę oraz zapobiegają ich wypadaniu. Olejki eteryczne dodane do niej odświeżają, wzmacniają i poprawiają ukrwienie skóry głowy, a co za tym idzie - cebulki są lepiej dotlenione i włosy rosną zdrowe i gęste. Polecam Wam odświeżającą wodę brzozową, zwłaszcza w okresie letnim.




      A Wy jak walczycie z nadmiernym wypadaniem włosów?








      sierpnia 05, 2019

      NORMALIZUJĄCY TONIK DO SKÓRY GŁOWY VIANEK - NAJLEPSZA DROGERYJNA WCIERKA DO WŁOSÓW?

      NORMALIZUJĄCY TONIK DO SKÓRY GŁOWY VIANEK - NAJLEPSZA DROGERYJNA WCIERKA DO WŁOSÓW?



      Witajcie,

      Niedawno było o moich diy tonikach do twarzy KLIK, a dziś mam dla Was recenzję toniku do skóry głowy - jest to nowość w mojej kosmetyczce, którą stosuję od miesiąca, ale już zauważyłam efekty i postanowiłam się z Wami tym podzielić - mowa o normalizującym toniku do skóry głowy firmy Vianek. Jak wiecie, przeważnie stosuję wcierki mojej domowej roboty (o moich ulubionych a przede wszystkim sprawdzonych pisałam TUTAJ KLIK), natomiast uwielbiam testować nowości i tym oto sposobem wcierka od Vianka wylądowała w moim koszyku zakupowym.


      OD PRODUCENTA:

      Preparat w formie toniku do stosowania na skórę głowy, normalizujący pracę gruczołów łojowych. Zawiera kompleks ekstraktów z pokrzywy, skrzypu, łopianu, szałwii i brzozy, bogatych w składniki mineralne (cynk, miedź, krzem) oraz witaminy, które wzmacniają cebulki, znacząco przyspieszając wzrost włosów. Olejki rozmarynowy i eukaliptusowy odświeżają, pobudzają i odżywiają skórę głowy. Systematycznie stosowanie sprawia, że włosy rosną mocniejsze i grubsze, stają się bardziej odporne na uszkodzenia.

      SKŁADNIKI AKTYWNE:

      • Ekstrakt z liści pokrzywy zwyczajnej - normalizuje wydzielanie łoju, zapobiega przetłuszczaniu się włosów. Działa przeciwzapalnie, odkażająco i bakteriostatycznie, poprawia ukrwienie skóry, wzmacnia włosy i hamuje ich wypadanie. Nadaje włosom połysk i działa przeciwłupieżowo
      • Ekstrakt z liści skrzypu polnego - nadaje włosom połysk, wzmacnia je i zapobiega ich wypadaniu, normalizuje wydzielanie łoju, działa przeciwłupieżowo, powstrzymuje siwienie włosów
      • Ekstrakt z łopianu większego - hamuje wypadanie włosów i przyspiesza ich porost, leczy łojotokowe zapalenie skóry. Odżywia strukturę włosa i wzmacnia cebulki. Łagodzi świąd, działa grzybobójczo, przeciwzapalnie i antybakteryjnie
      • Ekstrakt z szałwii - niweluje przetłuszczanie się włosów i działa przeciwłupieżowo, zmiększcza, wzmacnia i nadaje blask włosom
      • Ekstrakt z brzozy - reguluje wydzielanie sebum, niweluje reakcje zapalne i łagodzi świąd skalpu, działa antygrzybicznie i wzmacnia cebulki włosów. Stymuluje odrost włosów zwłaszcza w przypadku łysienia plackowatego, w nadmiernym wypadaniu włosów u kobiet po porodzie, łysieniu łojotokowym, po chemioterapii
      • Olejek eukaliptusowy - odświeża i tonizuje, pobudza krążenie krwi co wpływa na dotlenie cebulek włosów i przyspiesza ich porost. Działa bakteriobójczo, przeciwgrzybicznie, łagodzi swędzenia skóry i reguluje wydzielanie sebum. Pomocny w walce z łupieżem
      • Olejek rozmarynowy - stymuluje krążenie przez co cebulki włosów są bardziej odżywione, a włosy rosną zdrowsze i gęstsze, zapobiega wypadaniu włosów, hamuje nadmierne przetłuszczanie się


      WSKAZANIA:

      Wcierka polecana do każdego rodzaju włosów, w szczególności do normalnych i przetłuszczających się. Wcierkę stosuj codziennie przez 2-3 minuty wmasowując w skórę głowy. Nie spłukuj. Kurację stosuj przez minimum 4 tygodnie.

      DZIAŁANIE:

      • normalizuje pracę gruczołów łojowych
      • wzmacnia i odżywia cebulki włosów
      • reguluje wydzielanie się łoju
      • wzmacnia i przyspiesza ich porost
      • korzystnie wpływa na skalp

      SKŁAD (INCI):

      Aqua, Propanediol, Glycerin, Urtica Dioica Leaf Extract, Equisetum Arvense Leaf Extract, Arctium Lappa Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Betula Alba Leaf Extract, Panthenol, Coco-Glucoside, Lactic Acid, Cocamidopropyl Betaine, Phytic Acid, Rosmarinus Officinalis Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Benzyl Alcohol, Parfum, Limonene, Linalool, Geraniol, Citral, Dehydroacetic Acid.

      Pojemność: 150 ml.

      Termin ważności: 18 miesięcy od daty produkcji, 3 miesiące od momentu otwarcia.

      Vianek to polskie kosmetyki, zawierające składniki pochodzenia naturalnego oraz zioła z ekologicznych upraw, o kompozycjach zapachowych bez alergenów. Nie testowane na zwierzętach.

      MOJA OPINIA: 

      Zacznę może od bardzo ciekawego i dobrego składu wcierki. Posiada ekstrakty i olejki, które bardzo dobrze regulują pracę gruczołów łojowych i stymulują wzrost włosów, jednocześnie wzmacniając cebulki. Chyba nic więcej nie można od wcierki wymagać, ma wszystkie właściwości jakie powinna posiadać. Czy działa? Muszę szczerze przyznać, że przerobiłam ogromną ilość drogeryjnych gotowców, ale żaden nie dał mi takich efektów i to jeszcze w tak krótkim czasie. W zasadzie pierwsze oznaki, że wcierka zaczyna działać zauważyłam po ok. 1,5 tygodnia stosowania. Pojawiła się dosłownie masa baby hair, a aktualnie po miesięcznej kuracji - na szczotce sporadycznie zostają 2-3 włosy, praktycznie całkowicie zahamowała wypadanie. Ostatnio mam sporo stresów i nic mi nie pomagało (przez co musiałam też skrócić włosy do połowy pleców, żeby je trochę odciążyć) - cieszę się, że wreszcie znalazłam antidotum.
      Jeżeli chodzi o aplikację - wcierka znajduje się w buteleczce z atomizerem - i tutaj brawa dla firmy Vinek za porządnego psikacza, który się nie zacina i nie psuje, dobrze i wygodnie dozuje aplikowanie produktu. Pachnie bardzo ładnie, przebija się zapach, który bardzo przypomina mi wodę brzozową z Rossmanna (o której zresztą też szykuje się post, więc zapraszam do obserwowania bloga😉). Wcierkę stosuję na suche włosy, codziennie - nie przetłuszcza ani nie sprawia, że włosy są przyklapnięte - za to też ją uwielbiam.
      Za 150ml zapłacicie ok. 16zł. - ja kupuję TUTAJ, czasem pokazują się niższe ceny.



      Znacie markę Vianek? Które produkty tej marki miałyście okazję przetestować?

      sierpnia 01, 2019

      Pielęgnacja twarzy cz.1. - Toniki diy

      Pielęgnacja twarzy cz.1. - Toniki diy



      Witajcie,

      Ostatnio w mojej skrzynce mailowej pojawia się bardzo dużo zapytań o pielęgnację mojej skóry. Postanowiłam zrobić Wam serię pielęgnacyjną z produktami, które się u mnie najlepiej sprawdziły - dzisiaj zacznę od tonizowania twarzy. Po co tonizować twarz? Tonizowanie skóry przywraca skórze prawidłowy poziom pH, odświeża, koi i nawilża skórę. Pomaga też usunąć pozostałości zanieczyszczeń ze skóry, z którymi nie poradził sobie żel do mycia twarzy. Jeśli chodzi o moje ulubione "gotowce", to przedstawiałam Wam je w postach TUTAJ i TUTAJ, oba pochodzą od Eveline i jako jedne z nielicznych nie podrażniają mojej skóry. Mam również toniki, które robię... sama. Toników wykonanych własnoręcznie nie można przechowywać zbyt długo – w lodówce można je trzymać nie dłużej niż tydzień. W domowym zaciszu można przygotowywać toniki z ziół, owoców i warzyw oraz innych naturalnych składników dopasowanych do rodzaju skóry.

      Jaką mam cerę?

      Mam skórę mieszaną - tłusta w strefie T, sucha na policzkach. Moja cera jest także wrażliwa i naczynkowa.


      TONIKI DIY


      1. Tonik z szałwii i rumianku - normalizacja tłustej skóry

      Łyżeczkę szałwii i rumianku ususzonego lub świeżego zalać szklanką wrzątku. Odstawić na 15 minut, odcedzić. Dodać łyżkę octu winnego. Stosować dwa razy dziennie. Ma działanie odkażające, likwiduje nadmierne błyszczenie twarzy


      2. Tonik z imbiru i rozmarynu

      Mały pokrojony kawałek korzenia imbiru i rozmaryn (suszony) zalać połową szklanki wody i gotować 5 minut, odcedzić. Po wystygnięciu dodać sok z połowy cytryny i szklankę przegotowanej wody. Tonik nadaje skórze jędrności, zapewnia dobre ukrwienie oraz poprawia koloryt skóry.


      3. Tonik z lipy

      Kilka świeżych kwiatów lipy lub torebkę suszonej zalać połową szklanki wrzątku. Po 15 minutach odcedzić i dodać odrobinę miodu. Tonik ma działanie kojące skórę naczynkową i lekko odkażające, nadaje skórze piękny koloryt. Idealny do cery wrażliwej


      4. Tonik nawilżający z rumianku

      Łyżkę świeżych kwiatów rumianku lub torebkę suszonych zalać połową szklanki wrzątku i pozostawić na 15 minut. Ma działanie kojące i nawilżające.


      5. Tonik z octu jabłkowego na wypryski

      Wymieszać 1/3 szklanki octu jabłkowego z 2/3 szklanki przegotowanej wody. Tonikiem można przemywać twarz i całe ciało, zwłaszcza po dietach odchudzających. Nadaje skórze jędrność i właściwe pH, co zapobiega tworzeniu się wyprysków. Nie trzeba go przechowywać w lodówce.


      6. Z łopianu na wypryski

      Świeże lub suszone liście łopianu zalać szklanką wody. Następnie gotować 2 minuty, przecedzić. Dodać łyżkę soku z cytryny lub octu jabłkowego. Zimnym płynem można przemywać twarz, dekolt, szyję oraz inne partie ciała, na których pojawiają się wypryski, wągry czy zanieczyszczenia. Tonik ma silne właściwości przeciwbakteryjne.


      7. Tonik przeciwzapalny z zielonej herbaty

      Dwie torebki zielonej herbaty lub dwie łyżeczki liściastej zalać szklanką wrzątku. Odstawić na 15 minut, odcedzić. Tonik działa łagodząco i przeciwzapalnie.




      To wszystkie moje sprawdzone przepisy na domowe toniki do skóry. Używam ich naprzemiennie, obserwując czego stan mojej cery wymaga w danym czasie. Jeżeli ta seria Wam się spodoba i będzie spory odzew, postaram się zrobić też serię dla cery suchej i tłustej. Tymczasem wkrótce pojawi się część 2. - na razie nie zdradzę Wam czego będzie dotyczyć, ale już dziś zapraszam do obserwowania bloga  :)





      lipca 20, 2019

      Tanie = złe? Podkład Bell Ulti Matt

      Tanie = złe? Podkład Bell Ulti Matt

      Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją bardzo taniego matującego podkładu z firmy Bell. Podkład kupiłam przy okazji zakupów w Biedronce, bo skończył mi się Affinitone Fit Me - w Rossmannie nie było mojego koloru (105) i zostałam bez podkładu. Przechodząc obok półki z kosmetykami z ciekawości wzięłam kilka testerów do ręki - Bell Ulti Matte wydał mi się najbardziej godny uwagi i ostatecznie wylądował w koszyku w najjaśniejszym odcieniu 001 . Zapłaciłam za niego 12,79zł, pojemność ma standardową jak to przy podkładach - 30 ml, zatem cena bardzo niska. Czy tanie = złe? Zaraz się przekonamy:


      OD PRODUCENTA:


      MOJA OPINIA:

      Kolor podkładu dobrałam w ciemno, były tylko 3 odcienie i wzięłam najjaśniejszy. Okazał się strzałem w 10 - nie mam w swojej kolekcji fluidu, który tak ładnie zgrał się z kolorem mojej skóry jak ten od Bell. Jeśli miałabym porównać co do innego drogeryjnego podkładu, to najbliższej mu do Revlon CS 150 oraz nieco jaśniejsza wersja Loreal True March 3W. Ma bardzo ciekawą konsystencję, nie jest lejący, ale i nie jest strasznie gęsty - przypomina mi tym krem, który pod niego używam (pisałam o nim tutaj). Bałam się, że będzie przez to tłusty na twarzy, na szczęście ma matowe wykończenie. Podkład świetnie się rozprowadza, nie tworzy żadnych smug, plam, w ogóle się nie warzy (obojętnie na jaką bazę go położymy). Po krótkiej chwili od aplikacji mamy efekt całkowitego matu, ładnie się dopasowuje i zastyga. Zawsze przy podkładach miałam takie uczucie, że są "ruchome" na mojej twarzy - nie do końca zastygały bądź po dotknięciu odbijały się na dłoni. Tutaj nic takiego nie ma miejsca, podkład nieprzypudrowany nie odbija mi się na palcach ani nie zostawia na twarzy nieestetycznych dziur. Jeśli chodzi o krycie, zakrył moje popękane naczynka, czasem muszę go w niektórych miejscach dołożyć, ale z tym też nie ma problemu - krycie można śmiało budować. Trwałość w skali 1-10 oceniam na mocne 9 - trzyma się cały dzień (od 6:00 do ok. 21:00, 22:00). Ja go nie pudruję, bo mat byłby całkowicie płaski a tego nie lubię. Po ok. 6 godzinach zaczyna świecić mi się na czole, ale tak mam z większością podkładów, więc jakoś mnie tym nie zaskoczył ani nie zniechęcił. Po użyciu bibułek matujących można z nim dalej śmigać do wieczora. Gdy przyglądam się twarzy na koniec dnia w lustrze z ledowym oświetleniem skóra wygląda świeżo, podkład nie włazi w zmarszczki mimiczne i generalnie siedzi na swoim miejscu. Czasem brakuje go na skrzydełkach nosa, ale mam chyba tendencję do pocierania go, bo przy każdym podkładzie tak jest. Za taką cenę aż ciężko uwierzyć, że można otrzymać tak dobry produkt.







      Miałyście ten podkład? Jak się u Was sprawdził? A może polecacie inne produkty marki Bell?

      lipca 15, 2019

      Najlepsze aloesowe kosmetyki w pielęgnacji skóry i włosów

      Najlepsze aloesowe kosmetyki w pielęgnacji skóry i włosów

      W ostatnim poście na temat aloesu przedstawiłam pokrótce dobroczynne działanie tej rośliny. Tutaj pokażę Wam moje sprawdzone kosmetyki, których używam od kilku miesięcy a nawet kilku lat. Są to faworyci, jeśli chodzi o skład i działanie na skórę oraz włosy, dlatego już we wstępie gorąco je polecam.

      Joy Odmładzający Krem Aloesowy 200 ml


      OD PRODUCENTA:

      Pielęgnujący i głęboko odżywczy krem przeciwmarszczkowy rozjaśniający przebarwienia skórne.
      Odpowiedni do twarzy i ciała.
      Krem aloesowy Joy zawiera między innymi proszek z aloesu, olej jojoba i kwasy owocowe AHA. Dodatek kwasów owocowych sprawia, że skóra odnawia się, pobudzone zostaje wytwarzanie kolagenu oraz elastyny. Wzrasta także poziom nawilżenia naskóka, jej elastyczność, gładkość oraz ogólny wygląd. Kwasy AHA wpływają także korzystnie na rozjaśnienie plam pigmentacyjnych m. in. wątrobowych czy starczych oraz pozwalają skórze lepiej przyswajać dostarczane substancje odżywcze takie jak na przykład aloe vera. Czysty proszek z aloesu, znany jest ze swych właściwości odmładzających i regenerujących skórę. Aloes spłyca widoczne zmarszczki, bruzdy i linie przez co skóra staje się gładka, promienna i zyskuje młodszy wygląd. Olej jojoba nawilża i zmiękcza skórę nadając jej blasku.
      Krem ma lekką, przyjemną konsystencję, świetnie się wchłania i na długo pozostawia skórę nawilżoną i gładką. Przeznaczony jest do stosowania zarówno na twarz jak i na inne części ciała. Znakomicie nawilża i wygładza.

      Skład: Aqua, Mineral Oil, Glyceryl Monostearate, Glycerin, Cetyl Alcohol, Steric Acid, Iso Propyl Palmitate, Dimethicone, Methyl Paraben, Tri ethanolamine, Propylene Glycol, Disodium EDTA, Aloe Vera Powder, Jojoba Oil, Fragrance, CI19140, CI42090, Alpha Hydroxy Fruit Acid.

      MOJA OPINIA:

      Krem kupiłam ze względu na właściwości rozjaśniające, mam trochę przebarwień od słońca na twarzy. Już po pierwszym użyciu byłam zachwycona jego działaniem, do dzisiaj jest to mój krem nr 1 w pielęgnacji skóry. Początkowo stosowałam go tylko na noc, ale pewnego dnia skończył mi się mój ulubiony krem pod makijaż (o którym pisałam tutaj: KLIK) i w ruch poszedł aloesowy. Okazał się doskonałą bazą pod makijaż, świetnie nawilża zastygając przy tym do matu i pozwala się trzymać podkładowi przez cały dzień. Współpracuje doskonale ze wszystkimi podkładami w mojej kolekcji, nic się na nim nie warzy ani nie ściera. Po zmyciu make upu cera nie jest ściągnięta, wciąż wygląda świeżo i promiennie. Kolejnym plusem jest duże opakowanie oraz mega wydajność - wystarczy niewielka ilość kremu, aby pokryć nim całą twarz.



      Eveline Facemed Płyn Micel Aloesowy 400ml

      OD PRODUCENTA:

      Odświeżająco-łagodzący aloesowy płyn micelarny 3w1
      WSKAZANIA:
      - Oczyszczanie każdego rodzaju skóry, również wrażliwej
      - Demakijaż twarzy, oczu i ust – usuwa nawet wodoodporny makijaż
      - Codzienna pielęgnacja, wzmocnienie i ukojenie skóry skłonnej do podrażnień
      SKŁAD I DZIAŁANIE:
      ● Ekstrakt z aloesu + kompleks AQUAXYL™ – Technologia Hydraconcept 3D™
      - Już od pierwszego zastosowania – spektakularny wzrost nawilżenia skóry, ochrona przed przesuszeniem 24h, odświeżenie i ukojenie skóry*.
      - po 3 dniach – złagodzenie objawów podrażnienia, rozświetlenie skóry*.
      - po 14 dniach – intensywna regeneracja, wzmocnienie bariery ochronnej skóry*.
      *Badanie na wybranej grupie osób przez 2 tygodnie.
      ● Aloe Barbadensis Leaf Juice – 100% naturalny sok aloesowy – skutecznie łagodzi podrażnienia, przywraca skórze miękkość, elastyczność i chroni przed utratą wody.
      ● Prowitamina B5 – działa kojąco, wspomaga regenerację naskórka i głęboko nawilża.

      MOJA OPINIA:

      Uwielbiam płyny micelarne od Eveline, bo jako jedne z nielicznych nie podrażniają mojej wrażliwej skóry. Od pewnego czasu używam wersji aloesowej i muszę przyznać, że cera faktycznie jest rozjaśniona i wygląda po prostu lepiej. Zaczerwienienia są wyciszone, nie odczuwam żadnego ściągnięcia.  W delikatny sposób doskonale zmywa nawet wodoodporny makijaż. Nie podrażnia oczu, gdyby płyn się do nich przez przypadek dostał (sprawdziłam😀). Płyn jest wydajny, wystarczy niewielka ilość, aby całkowicie pozbyć się makijażu.



      Eveline Facemed+ nawilżająco-kojący żel do mycia twarzy z aloesem do każdego rodzaju skóry 150ml


      OD PRODUCENTA:

      NAWILŻAJĄCO-KOJĄCY ŻEL DO MYCIA TWARZY Z ALOESEM
      0% OLEJÓW MINERALNYCH, ALKOHOLU
      GŁĘBOKIE OCZYSZCZANIE I DELIKATNA PIELĘGNACJA KAŻDEGO RODZAJU SKÓRY

      NAWILŻAJĄCO-KOJĄCY ŻEL DO MYCIA TWARZY Z ALOESEM został stworzony specjalnie z myślą o delikatnym oczyszczaniu każdego rodzaju cery, również wrażliwej. Doskonale pielęgnuje, koi i regeneruje skórę skłonną do podrażnień i zaczerwienień. Skutecznie usuwa zanieczyszczenia bez wysuszania skóry, długotrwale odświeża i nawilża cerę, przygotowując ją do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.

      DELIKATNE I SKUTECZNE SKŁADNIKI AKTYWNE :
      * Ekstrakt ALOE VERA
      * D-panthenol
      * Alantoina
      * Witaminy

      MOJA OPINIA:

      Kiedyś nie używałam żeli do mycia twarzy - dziś bez nich nie wyobrażam sobie "pełnej" pielęgnacji skóry. Żel kupiłam przy okazji płynu micelarnego, lubię łączyć produkty z tej samej serii. Jest bardzo delikatny, wystarcza niewielka ilość do mycia - bardzo dobrze się pieni. Ja go zawsze wylewam na szczoteczkę soniczną i funduję skórze przy okazji delikatny peeling. Nie podrażnia i nie ściąga skóry, po zmyciu jest bardzo delikatna w dotyku.


      ALOE VERA Żel Wygładzająco-Rozjaśniajacy


      OD PRODUCENTA:

      Marka: BIOAQUA
      Pochodzenie: Chiny
      Cechy: nawilżający, równowaga w nawilżeniu, leczenie trądziku, rozjaśnianie przebarwień

      Składniki: woda, glicerol, węglan butylenu, ekstrakt z aloesu, gliceryna, ester etylowy kwasu akrylowego, arbutyna, ekstrakt drożdżowy, trehaloza glikozylowa, glicyryzynian dwupotasowy, Sodu umowy o partnerstwie i współpracy, uwodorniony skrobi hydrolizatów, beta] dekstran, karbomer, trietanoloamina, metyloizotiazolinon, hialuronian sodowy, EDTA disodowy, smak, uwodorniony olej rycynowy PEG-40 West

      Sposób użycia:
      Po oczyszczeniu, weź odpowiednią ilość żelu i rozprowadź równomiernie na twarz

      Okres przydatności: 3 lata
      Waga netto: 220g

      MOJA OPINIA:

      Jeśli jesteście ze mną już od jakiegoś czasu, to wiecie, że nie boję się stosowania kosmetyków z Aliexpress.POD WARUNKIEM, że przed zakupem dokładnie przeczytam recenzję nabywców oraz zawsze kupuję tylko ze sprawdzonych linków. Żel jest przezroczysty, ma delikatny aloesowy zapach. Jego konsystencja to prawdziwy hit do masek do włosów, zawsze dodaję go również do maseczek stosowanych na twarz. Użyty na długość włosów doskonale podkreśla i utrzymuje ich skręt oraz dogłębnie je nawilża, na skalp - łagodzi podrażnienia, wycisza i hamuje wypadanie. Po nieprzespanej lub niewyspanej nocy robię sobie kompres - kładę pod oczy  świeżego ogórka, po 5 minutach ściągam, następnie grubą warstwę żelu i trzymam przez ok. 15 minut. W rezultacie skóra pod oczami jest rozjaśniona i nie ma ani śladu opuchlizny czy zasinień po zarwanej nocy.




      Na zdjęciu głównym widzicie jeszcze mały żel, który również kupiłam na Ali - ma 99% aloe vera, natomiast ja zostaję przy dużej wersji 92%-owego żelu - jest bardziej wydajny, ale tamtego malucha też polecam:) Jest tam też pomadka (recenzja jest od dawna na blogu: TUTAJ) Nie miałam nigdy lepiej nawilżającej pomadki do ust - nawet z totalnego przesuszu potrafi szybko przywrócić je do normalności. Barwi usta na jaskrawy róż, więc macie nawilżającą pomadkę i szminkę w jednym:)








      To już wszystkie kosmetyki z aloesem, jakie posiadam w swojej kosmetyczce. Oczywiście chętnie poszerzę swoją kolekcję🌵 - dajcie znać jeśli macie coś naprawdę godnego polecenia

      lipca 12, 2019

      Aloes - naturalny kosmetyk wszech czasów

      Aloes - naturalny kosmetyk wszech czasów



      Witajcie kochani,

      Robiłam sobie ostatnio przegląd kosmetyków pielęgnacyjnych i postanowiłam, że podzielę się z Wami moim ulubionym składnikiem, który zdecydowanie dominuje w moich kosmetykach do skóry i włosów - jest nim aloes. Aloes ma wiele cudownych właściwości, o których Wam dziś opowiem, przedstawię Wam także moich aloesowych ulubieńców, a w  kolejnym poście zrobię Wam szczegółową recenzję tych kosmetyków.

      ALOES - WŁAŚCIWOŚCI*

      Żel aloesowy otrzymywany z aloesu zwyczajnego posiada właściwości antyoksydacyjne, ochronne na wątrobę, obniżające ciśnienie krwi oraz poziom lipidów. Małe dawki alony (żelu aloesowego) pobudzają łaknienie ze względu na bardzo gorzki smak.
      Zawarte w aloesie związki działają przeciwzapalnie oraz dostarczają substancji, które stanowią dobrą pożywkę dla bakterii symbiotycznych, co korzystnie wpływa na ich namnażanie w obrębie przewodu pokarmowego. Zawarta w żelu aloesowym frakcja polisacharydów (o nazwie handlowej Acemannan) wykazuje aktywność immunostymulującą oraz przeciwcukrzycową.
      Dzięki działaniu przeciwutleniającemu oraz hepatoprotekcyjnemu żel aloesowy
      zapobiega angiopatiom cukrzycowym (takim jak: tworzenie zakrzepów,
      nadmierny skurcz naczyń oraz nasilone podziały komórek).
      W badaniach klinicznych zauważono obniżenie poziomu cukru na czczo po stosowaniu przez 21 dni odpowiedniej dawki (300 mg/kg masy ciałą) żelu aloesowego.
      Jednakże skuteczność aloesu jest znacząco wyższa w przypadku cukrzycy typu 2, niż 1.
      W aloesie zawarte są egzogenne aminokwasy (oprócz tryptofanu) oraz enzymy niezbędne do tworzenia nowych komórek. Jako środek wzmacniający w stanach osłabienia organizmu, w okresie rekonwalescencji po długich, wycieńczających chorobach oraz dla osób starszych.
      Wyciągi ze świeżych liści to m.in.
      • źródło łatwo przyswajalnego białka
      • witamin
      • soli mineralnych
      Ponadto stosowanie wyciągu z aloesu wzmacnia naturalną odporność organizmu. Jest on źródłem biogennych stymulatorów, które korzystnie wpływają na działanie układu immunologicznego.
      Polecany w stanach:
      • obniżonej odporności
      • zwiększonej podatności na infekcje i zakażenia
      Pobudzają one oregenerację głębszych warstw skóry, dzięki czemu zapobiegają powstawaniu
      blizn oraz powodują zmniejszenie widoczności już istniejących.
      Aloe vera wspomaga gojenie oparzeń oraz różnego rodzaju dermatoz (w tym owrzodzeń skóry, łuszczycy, czy opryszczki pospolitej).
      Aloes działa silnie przeczyszczająco, wspomaga perystaltykę jelit.
      Działa przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo, w mniejszym stopniu przeciwgrzybiczo.
      Wykazuje również działanie przeciwzapalne oraz przeciwbólow 


      ZASTOSOWANIE ALOESU

      • Zaparcia
      • Wspomagająco przy cukrzycy typu 2
      • Obniżenie odporności
      • Stany zapalne w obrębie przewodu pokarmowego , wrzody żołądka, dwunastnicy i jelita grubego
      • Zapalenia stawów
      • Wspomagająco przy zaburzeniach funkcji wątroby jako środek żółciotwórczy i żółciopędny (alona)
      • Hipercholesterolemia (podwyższony poziom cholesterolu)
      • Wspomagająco przy zaburzeniach przemiany materii
      • Pomocniczo przy nadciśnieniu
      • Leczenie źle gojących się ran,
      • Problemy skórne (owrzodzenia, łuszczyca, opryszczka)
      • Uszkodzenia skóry
      • Oparzenia

       

      ALOES W MOJEJ PIELĘGNACJI

      Moja "przygoda" z aloesem zaczęła się tak naprawdę od nakładania świeżego żelu aloesowego na bliznę po usunięciu pieprzyka. Pozyskiwałam go z liści aloesu, którego moja mama hodowała w domu . Aloes niesamowicie przyspieszył gojenie się (a u mnie ten proces trwał zawsze bardzo długo) i pięknie rozjaśnił bliznę. Bardzo często urywałam sobie liście do wszelkich maseczek, kompresów, skaleczeń, itp. Zresztą, po wyprowadzce do męża nabyłam sobie aloesa od mamy i intensywnie o niego dbam, już mi się go nawet udało rozmnożyć - może założę kiedyś plantację? :)




      Oprócz wersji doniczkowej korzystam też z aloesowych "gotowców", a do moich ulubieńców należą:


      Aloes jest u mnie stosowany do pielęgnacji skóry oraz włosów. Do twarzy używam płynów micelarnych, żeli do mycia oraz kremów na bazie aloesów. Jest on też główną bazą maseczek do twarzy - zawsze dodaję łyżeczkę żelu aloesowego, zdecydowanie lepiej się ją wtedy rozprowadza. Na włosach również ląduje żel, najczęściej skupiam się na skórze głowy bo ją cudownie łagodzi i uwaga - działa PRZECIW WYPADNIU, natomiast przy nałożeniu go jako maseczki pięknie podkreśla skręt włosów oraz są wyraźnie nawilżone.

      Ale o tym (i więcej) będzie w kolejnym poście, na który już dziś gorąco zapraszam - zachęcam do zapisania się do newslettera, zaobserwujcie mnie również na instagramie: @be_uniqueone oraz dajcie mi znać czy stosujecie produkty aloesowe  - jeśli tak polećcie mi i innym czytelniczkom coś godnego uwagi :)
       

       




      *źródło: https://www.doz.pl/ziola/p5498-Aloes
      Copyright © 2016 Be Unique One , Blogger